
Czym jest represja emocjonalna?
Represja emocjonalna jest źródłem wielu naszych cierpień – od objawów somatycznych i ograniczających przekonań, po uzależnienia i trudności w relacjach. Wyparte, zatrzymane w naszym ciele emocje sterują naszym życiem z podświadomości. Na powierzchni doświadczamy różnych form cierpienia. Pod spodem, pod tym, co widzimy natomiast są zamrożone, niedostępne dla nas emocje. Nie możemy ich poczuć albo/i wyrazić, często mając blokujące nas wyobrażenia o samym wyrażaniu tych emocji. W rzeczywistości weryfikuje się to gdy represja zaczyna poluzowywać.
W pracy z represją emocjonalną nie tylko chodzi o uwalnianie emocji. Chodzi o uważne, stopniowe i łagodne rozpuszczanie mechanizmu represji, który zbudowany jest ze starych, zablokowanych emocji strachu, złości, bólu i smutku. Chodzi tu o zintegrowanie, spotkanie wszystkich części siebie, które są w ciele zamrożone jako niewyrażone i nieodczute emocje. Sporadyczne uwalnianie emocji, tak jak robią to niektóre metody, nie adresuje samego mechanizmu represji. Jeśli niezaadresowany, ten mechanizm pozostanie w zamrożeniu.
KIERI (Kiloby Inquiries Emotional Repression Inquiry) nie pozostawia żadnych luk w procesie. Zwraca się do źródła cierpienia, zamiast jedynie nim zarządzać. K.I. nie jest terapią, medytacją ani pracą z ciałem – choć może mieć z nimi pewne podobieństwa. Podstawą tej pracy jest świadomość, w której spotykasz energię wypartych emocji. Nie potrzebujesz wcześniejszego doświadczenia w medytacji. Ostatecznie ta praktyka polega na tym, by odzyskać moc bycia sobą – aby przywrócić autentyczność i jasność wyrażania się w życiu i w relacjach.
Co powoduje represję emocjonalną?
Represja emocjonalna często ma swoje źródło w dzieciństwie. Prawie zawsze musieliśmy się adaptować, aby nasze podstawowe potrzeby emocjonalne – takie jak miłość i poczucie bezpieczeństwa – zostały zaspokojone przez naszych opiekunów. Musieliśmy się adaptować, ponieważ nasi opiekunowie nie akceptowali w pełni niektórych naszych emocji. W efekcie tego nauczyliśmy się, że wyrażanie złości, smutku czy bólu jest niebezpieczne. Dążąc do otrzymania miłości i bezpieczeństwa wypracowaliśmy sposoby wypierania tych „niebezpiecznych” emocji.
Sposoby, które pomogły nam się przystosować (dawały nam one wtedy bezpieczeństwo i były kluczowe dla naszego przetrwania) często obejmowały różne przekonania i zachowania, takie jak:
- Przekonania:"Muszę być silny/a", lub "Nie jestem dość dobry/a"
- Zachowania: "ciśnięcie na siłę" lub "zadowalanie innych" - żeby wymienić tylko kilka przykładów.
Dodatkowo nasz układ nerwowy nauczył się reagować na „niebezpieczne” emocje poprzez walkę, ucieczkę, zamrożenie lub odrętwienie – lista jest długa. Wyrażanie tych „niebezpiecznych” emocji było powstrzymywane przez strach, który często w ciągu lat wzmacniał się w wyniku doświadczeń potwierdzających przekonanie, że nie jest bezpiecznie wyrażać złość, zranienie, smutek, a nawet sam strach.
Te emocje zostały następnie uwięzione w ciele w postaci napięć, bólu lub innych reakcji somatycznych. To, co początkowo pomagało nam przetrwać jako dzieciom – niewinny mechanizm – z czasem obróciło się przeciwko nam, stając się źródłem naszego cierpienia. Emocje te pozostają w nas zatrzymane, często tak głęboko, że nieraz nie jesteśmy ich w ogóle świadomi.
Aby dowiedzieć się więcej o tej metodzie, odwiedź stronę kiloby.com.
